Max DePree: „Nie możemy stać się tym, kim chcemy być, pozostając tym, kim jesteśmy”
Jestem związany z eksportem od początku mojej ścieżki zawodowej. Przez wszystkie te lata, z dużym zaangażowaniem budowałem sprzedaż międzynarodową dla firm, w których pracowałem. Pomimo doświadczenia, odbycia wielu kursów oraz przeczytania wielu książek o sprzedaży i eksporcie, nie ustrzegłem się błędów. Popełnianie ich jest rzeczą ludzką — kluczowe pozostaje jednak wyciąganie wniosków i budowanie na nich lepszych procesów oraz bardziej świadomych działań.
Błędy pojawiają się u każdego. Najczęściej wynikają z codziennej presji, pracy operacyjnej, gaszenia pożarów i problemów dnia bieżącego. To właśnie one najskuteczniej odciągają nas od działań strategicznych — zaplanowanych, przemyślanych i ukierunkowanych na długoterminowy rozwój. Wiele firm, podobnie jak my sami, działa „tu i teraz”.
Tymczasem sprzedaż i budowa marki w otoczeniu międzynarodowym niemal zawsze wymagają myślenia długofalowego. Eksport to maraton w którym trudno o sukces bez strategii, konsekwencji i świadomych wyborów. Bez tego działania stają się rozmyte, niespójne i mało skuteczne.
Co więcej, na rynku wciąż jest bardzo niewielu ekspertów, którzy realnie mówią o problemach eksportowych MŚP w Polsce i potrafią je przeprowadzić przez proces internacjonalizacji. Brakuje specjalistów łączących kompetencje sprzedażowe z wiedzą o multikulturowości, prawie międzynarodowym czy logistyce. Wiele z tych kompetencji pozostaje zamknięta w wąskim gronie menedżerów zatrudnionych na etatach w firmach produkcyjnych.
Dlatego zdecydowałem, że chcę o eksporcie mówić głośno, jasno i praktycznie. Chcę wskazywać drogę małym i średnim firmom, które chcą eksportować skutecznie, bezpiecznie i efektywnie. Od kilku miesięcy tworzę wartościowe treści — bloga, publikuję na LinkedIn a wkrótce ruszam z podcastem — w których dzielę się praktycznymi poradami dotyczącymi poprawy i optymalizacji działań eksportowych.
Niedawno wpadła mi jednak w ręce ciekawa książka: „Strategie ekspansji polskich przedsiębiorstw na rynki zagraniczne” autorstwa Wojciecha Grzegorczyka i Wioletty Krawiec. To opracowanie powstało w wyniku projektu badawczego dotyczącego firm z województwa łódzkiego prowadzonego na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego. Publikacja jest ciekawa, a jej wnioski dosyć mocno pokrywają się z moimi obserwacjami wynikającymi ze współpracy z kilkudziesięcioma polskimi firmami w ostatnich kilku latach.
Cele badania były wyjątkowo interesujące:
- Określenie motywów internacjonalizacji przedsiębiorstw — czyli dlaczego firmy decydują się wyjść na rynki zagraniczne.
- Ocena metod wyboru i analizy rynków zagranicznych.
- Analiza form ekspansji i sposobów ich wyboru.
- Badanie kierunków ekspansji i liczby rynków, na których funkcjonują przedsiębiorstwa.
- Ustalenie działań marketingowych podejmowanych za granicą.
- Określenie efektów ekspansji i sposobów ich mierzenia.
Samo badanie miało charakter wieloetapowy i obejmowało również badania pierwotne: wywiady z kadrą zarządzającą firm z województwa łódzkiego. Próbę główną stanowiła ankieta przeprowadzona w 117 firmach — od mikro po duże przedsiębiorstwa, z których aż 96% działało na rynku ponad 10 lat.
Najciekawsze wnioski badania — i moje uwagi
- Motywy internacjonalizacji
Firmy zostały poproszone o ocenę różnych czynników wpływających na decyzję o ekspansji. Zaskakujące było to, że większość przedsiębiorstw oceniła większość czynników jako „nieważne” lub „mało ważne”.
Dla przykładu:
- Koszty pracy, produkcji czy transportu nie zostały uznane za główne motywatory.
- Motywy zaopatrzeniowe, takie jak tańsze surowce, zostały określone jako „nieważne” przez 75% ankietowanych.
- Czynniki polityczne również uznano za nieważne (ponad 70% wskazań).
Jedyną grupą, która okazała się istotna, była konkurencja — zarówno krajowa, jak i zagraniczna oraz nie w pełni zaspokojony popyt na rynkach zewnętrznych.
Zapytane o główny motyw internacjonalizacji firmy najczęściej wskazywały chęć zwiększenia sprzedaży własnych produktów (55%).
Dla mnie to ważny sygnał — i potwierdzenie moich obserwacji. Wciąż zbyt mało firm traktuje internacjonalizację jako narzędzie:
- uczenia się organizacji,
- optymalizacji kosztów,
- wydłużenia cyklu życia produktu,
- poprawy konkurencyjności,
- zwiększenia odporności firmy na kryzysy lokalne.
Duża część MŚP widzi tylko cel sprzedażowy — a pomija całość korzyści strategicznych.
- Metody oceny i wyboru rynków
Tutaj wyniki są jeszcze bardziej wymowne.
74% firm nie zbadało rynków zagranicznych przed wejściem na nie.
Ci, którzy badania prowadzili, korzystali głównie z:
- raportów,
- prasy branżowej,
- internetu.
Analiza miała charakter porównawczy. Co ciekawe, 54% firm, które jednak przeprowadziły analizę, zrezygnowało z wejścia na rynek po zapoznaniu się z wynikami.
To potwierdza pewien paradoks:
- firmy w większości nie badają rynków,
- ale gdy już badają — wyniki są na tyle mocne, że rezygnują.
Właśnie dlatego uważam, że strategiczny, profesjonalny research rynkowy powinien być standardem, a nie wyjątkiem.
- Formy ekspansji
Aż 93% firm wskazało eksport bezpośredni jako główną formę wejścia na rynek. W praktyce często była to sprzedaż do pośrednika, czyli bardziej forma eksportu pośredniego. Autorzy badań zwracają uwagę na możliwe błędy metodologiczne wynikające z tego, że firmy różnie rozumieją pojęcie „eksport bezpośredni”. W praktyce, większość firm eksportuje w wyniku przypadkowego zapytania z zagranicy, niewiele firm rozwija eksport w sposób strategiczny i skoordynowany.
- Kierunki ekspansji
Dominowała Europa — Niemcy, Czechy, Francja, Wielka Brytania oraz Ukraina.
Poza tym:
- Azja: Chiny, Arabia Saudyjska, Turcja
- Ameryka Północna: głównie USA
- Afryka: 9 przypadków
- Ameryka Południowa: 8 przypadków
To pokazuje typowy kierunek ekspansji polskich firm i potwierdza preferencję rynków geograficznie lub kulturowo bliższych.
- Działania marketingowe na rynkach zagranicznych
Większość firm korzystała z działań prowadzonych:
- przez własne działy marketingu,
- przez pośredników lokalnych (dystrybutorów).
Tylko 4,6% firm korzystało z zewnętrznych agencji marketingowych.
Najczęściej stosowane narzędzia:
- targi (72%),
- ulotki (48%),
- reklama internetowa (44%),
- reklama w prasie (30%),
- eventy i konferencje (ok. 25%).
Ponad połowa firm modyfikuje produkty pod rynek docelowy, natomiast 44% — nie wprowadza żadnych zmian.
Ceny dostosowuje 57% firm.
- Pomiar efektów ekspansji
Połowa firm mierzy efektywność swoich działań eksportowych.
Najczęściej analizowane wskaźniki to:
- dynamika wzrostu sprzedaży (71,43%),
- udział w rynku (42,86%),
- satysfakcja klienta (44,64%).
Znacznie rzadziej analizowane są:
- braki towarowe,
- penetracja rynku,
- skuteczność komunikacji marketingowej,
- udział eksportu w internacjonalizacji firmy.
To opracowanie przeczytałem z dużą uwagą. Wiele z tych wniosków pokrywa się z tym, co widzę na co dzień: brak strategii, przypadkowość działań, niedoszacowanie roli marketingu, brak analiz i zbyt wąskie rozumienie korzyści płynących z eksportu.
Podsumowanie i wnioski
Kiedy czytam tego typu badania i konfrontuję je z własnymi doświadczeniami, widzę jednoznacznie, że większość polskich firm wchodzi na rynki zagraniczne z potencjałem, ale bez odpowiedniego przygotowania. Eksport pojawia się często jako odpowiedź na pojedyncze zapytanie, przypadkową okazję lub naturalne konsekwencje wzrostu — a nie jako element przemyślanej strategii rozwoju.
To prowadzi do kilku konsekwencji:
1. Zbyt wąskie rozumienie eksportu
Większość firm postrzega go jedynie jako możliwość zwiększenia sprzedaży. Tymczasem eksport to narzędzie transformacji organizacji — pozwala:
-
poprawić efektywność,
-
zwiększyć odporność na lokalne kryzysy,
-
przyspieszyć rozwój kompetencji,
-
budować przewagi konkurencyjne.
2. Błędne podejście do wyboru rynków
Fakt, że 74% firm nie analizuje rynku przed wejściem, jest jednym z najsilniejszych sygnałów ostrzegawczych. Bez profesjonalnej analizy:
-
wybiera się nieodpowiednich partnerów,
-
nie rozumie barier formalnych, kulturowych i logistycznych,
-
ponosi się większe ryzyko i działa się chaotycznie.
Co gorsza, firmy, które jednak przeprowadzają analizę, często rezygnują — co sugeruje, że po prostu nie były gotowe na zderzenie z rzeczywistością.
3. Dominacja eksportu pośredniego
Polskie firmy wciąż rzadko budują własne struktury, przedstawicielstwa czy dystrybucję. Opierają się na pośrednikach, co jest wygodne na start, ale w dłuższym okresie ogranicza skalę i kontrolę nad marką.
4. Niedoszacowany marketing zagraniczny
Zbyt mało firm inwestuje w lokalne działania marketingowe.
Często produkt „sam ma się sprzedać”, bo „jest dobry”.
Tymczasem rynki zagraniczne wymagają:
-
adaptacji komunikacji,
-
budowania lokalnych narracji,
-
profesjonalnego wsparcia marketingowego.
Bez tego trudno o realne wzrosty.
5. Brak systemowego mierzenia efektów
Jeżeli firma nie mierzy skuteczności działań, to tak naprawdę nie wie:
-
co działa,
-
co nie działa,
-
dlaczego sprzedaż rośnie lub spada,
-
gdzie ulatują pieniądze.
A bez danych nie ma strategii — jest tylko intuicja.
Co ja widzę bardzo wyraźnie? Eksport to maraton – wymaga długofalowego działania.
Jest procesem, który wymaga:
-
wiedzy,
-
przygotowania,
-
analizy,
-
konsekwencji,
-
i przede wszystkim — strategicznego myślenia.
Firmy, które potrafią spojrzeć na siebie i na rynki w sposób długofalowy, systemowy i realistyczny, wygrywają. Te, które działają chaotycznie, szybciej się zniechęcają, spalają potencjał i błędnie oceniają „nieopłacalność eksportu”.
Wierzę, że polskie firmy mają ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał na rynkach międzynarodowych. Jeśli mogę dołożyć choćby małą cegiełkę do tego, by MŚP eksportowały mądrzej, bezpieczniej i odważniej — to jest to misja, którą warto realizować każdego dnia.
Jestem doradcą eksportowym, strategiem i praktykiem – z ponad 17-letnim doświadczeniem w rozwijaniu sprzedaży międzynarodowej w branży kosmetycznej i FMCG.
Z sukcesami prowadziłem ekspansję takich marek jak Tymbark, Kubuś, Lubella czy Bielenda, budując ich pozycję na rynkach zagranicznych. Zarządzałem dużymi zespołami, wprowadzałem innowacyjne procesy eksportowe i współtworzyłem strategie, które realnie przekładały się na wzrost.

